Showing posts with label CALL. Show all posts
Showing posts with label CALL. Show all posts

Friday, June 14, 2013

THE CALL

Po długiej nieobecności, niestety też szybko będzie, bo jak to mawiał pewien geniusz w filmie BRUNET WIECZOROWĄ PORĄ jestem ostatnio jak lotnik, zalatana :-)POŁĄCZENIE obejrzałam jakieś 4 dni temu. Aż wstyd się przyznać. I powiem szczerze, że jeszcze pamiętam, co w nim było. Mniej więcej, z naciskiem na więcej. Piszę więc póki mogę, bo niestety nowy film Brad Anderson 'a jest mocno przeciętny i pewnie z głowy wywietrzeje już za jakiś miesiąc. Mówiąc przeciętny od razu nadmienię, że nie mam na myśli filmu złego. To po prostu solidny thriller, który dupy nie urywa. Ma średnie tempo i lekki przytup na końcu. Ale do rzeczy...Film zawiera mnóstwo klisz i to jest ogromny minus tego obrazu. Kto nie widział jeszcze, niech zwróci uwagę na zachowanie koleżeństwa głównej bohaterki, jak i ją samą. Typowe zachowania pod publikę vel sztuczne, przekoloryzowane budowanie emocji. Ominę wątek logiczny filmu, bowiem niektóre rozwiązania kłócą się z moją inteligencją, ale wnioskuję, że człowiek w opresji tudzież stresie dostaje małpiego rozumu i czyni cuda wianki wołające o pomstę do nieba.Niech więc będzie Andersonowi i niech się brak rozsądku bohaterów czuje usprawiedliwiony.Bohaterka pracuje jako operatorka linii 911. Przyjmuje więc masę telefonów, z których większość wynika z tragedii, a i zdarzają się telefony kretyńskie. Niestety pewnego dnia trafia na telefon ofiary seryjnego mordercy. Jej bezsilność wynikająca z braku możliwości pomocy kończy się traumą. Po latach jednak nasza bohaterka znów odbiera telefon od dziewczyny, która padła ofiarą owego seryjnego mordercy sprzed lat. Bohaterka z tym razem zrobi wszystko, by uratować ofiarę i zaczyna się dramatyczny pościg za mordercą.Anderson dość zgrabnie buduje napięcie i trzeba mu to oddać. Gdybyśmy odjęli z filmu owe klisze, głupotę bohaterów i zbyt holyłudzkie zakończenie, dodając trochę japońskiego gore w kobiecym wydaniu film byłby rewelacją. Anderson udowodnił, że w podnoszeniu emocji jest specem. Nawet mnie krew zalewała, a i czasem miałam ochotę rzucić nożyczkami w ekran. Podobało mi się również rozwiązanie zakończenia. Powiem szczerze, że w tak przeciętnym filmie liczyłam na klasyczny happy end. Na szczęści obyło się bez klasyki i jak zwykle wyszło na korzyść. Choć jak już wyżej wspomniałam brakowało mi w owym zakończeniu tzw. pierdolnięcia z grubej rury. Ale amerykanie boją się krwi, choć ręce nią mają umazane. Szkoda.Aktorsko również przeciętnie. Berry jak to Berry jest po prostu piękną kobietą i jej geny powinny być przechowywane w specjalnym muzeum okazów ludzkich. Jak zwykle lepiej wygląda, niż gra, ale w takim filmie niewiele można sobą zaprezentować. Jej rola ograniczała się do gadulstwa i była dość statyczna. Na szczęście jest wystarczająco doświadczoną aktorką. Wiedziała jak, gdzie i kiedy budować napięcie i łezki roniła często. Co do ról męskich to zawód na pełnej linii. Nawet ów seryjny morderca grany przez diabolicznego Michael Eklund 'a wypadł jak biegający z pianą na pysku pies po osiedlu. Breslin ?? ... widziałam ją w lepszych rolach, jakieś jej 10 kilo temu ;-) Także stwierdzić muszę, że bez szału, ale też i tragedii. Można śmiało obejrzeć, krzywdy nie wyrządzi, a może kogoś bardziej porwie ode mnie :-)Moja ocena: 6/10 
Source:http://toppsycrett.blogspot.com/2013/06/the-call.html

THE CALL Images

The Call
(2000 x 1056 - 115.91 KB - jpeg)

The Call: Movie Trailer
(2000 x 1333 - 1.52 MB - jpeg)

The Call Movie Review & Film Summary (2013) | Roger Ebert
(400 x 600 - 106.32 KB - jpeg)

The Call Official Trailer | Top News | Muskurahat.pk
(560 x 366 - 39.07 KB - jpeg)